Badamy Torę Cylkowa



Czytając Torę pisaną, pamiętajmy o Torze ustnej ...

  • Badamy Torę Cylkowa



    Czytanie a uczenie się Tory po Polsku

    Oddajmy ponownie głos Mirkowi Sopkowi, autorowi tego wydania oraz właścicielowi wydawnictwa WWE (tekst ten pochodzi ze wstępu do wydania książkowego):

    Nie mam wątpliwości, iż współcześnie jednym z najciekawszych przedsięwzięć translatorskich Tory w Polsce jest dzieło Rabina Saszy Pecarica – Tora Pardes Lauder. Przede wszystkim, dlatego że wprowadza coś, czego bardzo brakowało Polakom zainteresowanym Judaizmem: ściśle związaną (w tradycji żydowskiej) z Torą Pisaną – wykładnią Tory Ustnej. Tora Ustna to w najprostszym ujęciu całość tradycji interpretacyjnej Tory Pisanej. Zawarte w niej są Talmud, Prawo Żydowskie (Halacha), rozliczne komentarze i Midrasze. Pecaric podjął się dzieła zdawałoby się niemożliwego – wyrażenia w języku polskim bogactwa tradycji interpretacyjnej Tory zawartej w myśli żydowskiej. Dla mnie osobiście dzieło Pecarica znane było zanim poznałem Cylkowa i zanim podjąłem się opisanej tu pracy. Było ono przy tym wielkim odkryciem oceanu głębokiej myśli i mądrości.

    Dlaczego piszę o tym we wstępie do mojego wydania Tory Cylkowa? Otóż pomiędzy „zwolennikami” (o ile tak można w ogóle powiedzieć) tłumaczenia Cylkowa a „zwolennikami” tłumaczenia Pecarica (a nawet samym Rabinem Pecariciem) występuje swoisty spór. Rabin Pecaric ujawnił niedawno, że kiedy pojawił się w Polsce, był przeciwny wydaniu dzieł Cylkowa. Z drugiej strony wybitny znawca Cylkowa, Piotr Paziński uważa przekład Pecarica za projekt ambitny i potrzebny, ale ostatecznie nieudany.

    Jak często bywa, obie strony tego sporu nie mają w pełni racji. Oczywiście, nie czuję się uprawniony do wskazywania szczególnych aspektów tego „braku racji” ani do wydawania sądów.
    Pozwolę sobie jedynie na pewne osobiste wyznanie: jeśli w jakimś, nawet bardzo skromnym zakresie, „nauczyłem się” Tory po Polsku, a może zaledwie z daleka zobaczyłem jaki może być jej sens dla mnie, gdybym był w stanie ją naprawdę studiować – stało się to za pośrednictwem głębokiego namysłu Pecarica i jego zakotwiczonej w tradycji żydowskiej Tory Pardes Lauder!
    Ale muszę też przyznać, że jeśli udało mi się odczuć i uchwycić, często z pozoru niewytłumaczalny sens wielu opowieści i wątków Tory, w ich pierwotnym żywiole i z jakąś ich głębszą ważnością, nie przekładalną zbyt łatwo na słowa – stało się tak być może dzięki archaicznej, ale też do głębi autentycznej polszczyźnie Cylkowa. Nie sądzę zatem aby jeden z tych projektów był gorszy lub lepszy od drugiego – oba powinny być dla nas powodem do dumy, dumy zarówno z niezwykłej przeszłości żydowskiego życia w Polsce ale i dumy z niezwykłości teraźniejszego spotkania Polaków z interpretacyjną myślą żydowską.

    To wszystko stało się tu, w miejscu naznaczonym tragedią Shoah – ale też w miejscu gdzie pomimo wszystko, według słów poety „ziemia taka czysta, jakby umieciona skrzydłem aniołów”