Księga Ijoba – komentarz



Najbardziej niezwykła księga Biblii...

  • Księga Ijoba - komentarz



    Księga Ijoba jest jedną z najbardziej niezwykłych ksiąg Starego Testamentu. Jest Księgą niesłychanie odważną, dotykającą trudnego problemu cierpienia, a w szczególności zadającą stale aktualne pytanie: dlaczego dobrzy i uczciwi ludzie cierpią?
    Chyba nikt, kto rozważa głębiej wiarę we wszechmocnego Boga, nie może nie zadawać sobie tego pytania. Nie powinno też nikogo dziwić, że z powodu braku dobrej odpowiedzi na to pytanie powstało wiele argumentów przeciwko istnieniu Absolutu.

    Wielki francuski pisarz Victor Hugo napisał o tej Księdze:

    „Jeśliby jutro cała światowa literatura miała ulec zniszczeniu i zależałoby ode mnie, którą księgę zachować, to wybrałbym Księgę Ijoba”.

    Już sam fakt, iż Księga Ijoba powstała bardzo wcześnie w porównaniu z innymi Księgami Biblijnymi (w tradycji rabinicznej za autora Księgi uznawany jest sam Mojżesz, podczas gdy świeccy bibliści twierdzą, iż powstała około VI wieku p.n.e.), jest niezwykły i nie może być interpretowany inaczej niż jako dowód odwagi jej autora (autorów?) do dotykania spraw najtrudniejszych i zawsze aktualnych, bez względu na postęp cywilizacyjny.

  • Księga Ijoba - komentarz



    Zanim przejdę do komentowania, powinienem czytelników uprzedzić, że bardzo długo wahałem się, czy wolno mi zamieścić ten komentarz. Nie będąc specjalistą biblijnym, nie chciałbym (w duchu wszystkich moich wydań dzieł Cylkowa) proponować czegoś na kształt „słusznej” interpretacji Księgi Ijoba.

    Dlatego bardzo proszę o pamiętanie, że następne strony wstępu są jedynie wynikiem bardzo osobistego odczytania tej niezwykłej Księgi i w żaden sposób nie mogą zastąpić komentarzy autorów znacznie bardziej doświadczonych.

    Już podczas lektury pierwszych rozdziałów tej Księgi można doznać uczucia głębokiego zdziwienia, zważywszy na obraz Boga, jaki istnieje w całej judeo-chrześcijańskiej tradycji. Oto nieskończenie dobry Bóg, znając nieskazitelność Ijoba, ulega namowom („poduszczeniom” wg Cylkowa) szatana i mimo tego, iż zna prawość swojego sługi, pozwala wystawić go na próbę. Czyniąc to, de facto spiskuje z szatanem przeciwko człowiekowi (Rozdział 1:12 oraz 2:3-7):

    1:12Rzekł tedy Wiekuisty do szatana: Otóż wszystko, co doń należy jest w mocy twojej, wszakże jego samego nie dotykaj! I tak odszedł szatan z przed oblicza Wiekuistego.

    2:3Rzekł tedy Wiekuisty do szatana: Czyś zwrócił uwagę na sługę mojego Ijoba? Albowiem równego mu niemasz na ziemi, tak nieskazitelnego i prawego, bogobojnego i stroniącego od zła. Trwa on jeszcze w pobożności swojej, a tyś mnie poduszczył, abym go gubił bez przyczyny.

    2:4Na to odparł szatan Wiekuistemu i rzekł: Skórę za skórę — a wszystko co posiada człowiek, oddaje za życie swoje.

    2:5Wszakże wyciągnij raz rękę Twoję, a dotknij kości i ciała jego, a pewnie otwarcie Cię się wyrzeknie!

    2:6Rzekł tedy Wiekuisty do szatana: Otóż jest on w mocy twojej, tylko życia jego strzeż!

    2:7I tak odszedł szatan z przed oblicza Wiekuistego i uderzył Ijoba ropniem złośliwym od stopy do ciemienia.

    Rozmiar nieszczęść, jakie za świadomym Boskim przyzwoleniem spotykają Ijoba, wydaje się nie mieć granic i dotyka nie tylko jego samego, ale i jego rodzinę:
    1:19(…) oto zerwał się nagle gwałtowny huragan od onej strony pustyni i uderzył na cztery węgły domu, tak że nad młodymi ludźmi[1] się zapadł a zginęli; (…)

  • Księga Ijoba - komentarz



    Pomimo tej tragedii, zapewne największej, jaka może dotknąć Ojca, Ijob przyjmuje to, co go spotkało, z pokorą:
    1:20Tedy powstał Ijob i rozdarł płaszcz swój i ostrzygł głowę swoję; poczem padł na ziemię i ukorzył się, 1:21I rzekł: Nagim wyszedł z łona matki mojej i nagim się tam wrócę: Wiekuisty dał, Wiekuisty też zabrał — błogosławione niechaj będzie imię Wiekuistego!
    Opiera się nawet namowom własnej żony:
    2:9Rzekła tedy doń żona jego: Bluźnij Bogu, a giń! 2:10On wszakże odpowiedział jej: Prawisz tak, jakby jakaś szalona prawiła. Dobre przyjęliśmy od Boga a mielibyśmy nie przyjmować i złego? W tem wszystkiem nie zgrzeszył Ijob usty swojemi.

    W tym miejscu warto nadmienić, że dla komentatorów tej Księgi początkowa akceptacja przez Ijoba nieszczęścia, jakie go spotyka, wydaje się dość podejrzana. I tak na przykład Rashi interpretuje ostatnie zdanie wersu 2:10 (W tem wszystkiem nie zgrzeszył Ijob usty swojemi) jako ukryte przyznanie, że w sercu swoim Ijob zgrzeszył (with his lips: but in his heart he did sin)[2].

    Ogromną rolę w zrozumieniu niezwykłego przekazu Księgi Ijoba odgrywają zachowania i mowy przyjaciół Ijoba. Nie mamy wątpliwości, iż początkowo ich intencją było okazanie współczucia:

    2:11Gdy tedy usłyszeli trzej przyjaciele Ijoba o całem tem nieszczęściu, które przypadło na niego, wyruszyli każdy z siedziby swojej: Elifaz z Themanu, Bildad z Szuach i Cofar z Naamy i umówili się pospołu, aby pójść i okazać mu współczucie swoje i pocieszyć go.

    Kiedy jednak Ijob, przygnieciony rozmiarem nieszczęść, załamuje się:

    3:1Nareszcie otworzył Ijob usta swoje i przeklął dzień swój. 3:2I odezwał się i rzekł: 3:3Bodajby zaginął dzień, któregom się urodził, i noc w której mówiono: poczęty chłopiec! (…) 3:11Czemu nie zmarłem już w łonie matki, nie skonałem gdym wyszedł z żywota?

    przyjaciele jego najpierw go pouczają, i to w sposób, jaki zapewne nie jest nam obcy:

    4:17Czyż istnieje człowiek sprawiedliwy wobec Boga, wobec Stwórcy swojego czysty mąż? (…) 5:17Oto szczęsny człowiek, którego karci Bóg! karaniem tedy Wszechmocnego nie pogardzaj.

  • Księga Ijoba - komentarz



    Kiedy zaś Ijob nie ustępuje w pewności swojej niewinności:

    7:20Jeślim zgrzeszył — cóżem Ci uczynił, o stróżu ludzi? Czemużeś mnie sobie za cel położył, żem sam sobie ciężarem?

    przyjaciele powoli zwracają się przeciwko niemu, stając w obronie swojego własnego rozumienia Bożej mądrości:

    8:2Dopókiż podobne rzeczy prawić będziesz, a spłyną gwałtownym wichrem słowa ust twoich? 8:3Alboż krzywi Bóg prawo, alboż wykrzywia Wszechmocny słuszną sprawę?

    Co więcej, zaczynają podejrzewać, że Ijob tak naprawdę nie był bez winy:

    8:6Gdybyś rzeczywiście czysty był i prawy, wtedy rychłoby się zaopiekował tobą, a sprowadził pokój na siedzibę twą sprawiedliwą.

    A niedługo potem uznają go za niegodziwego:

    8:13Tak dzieje się wszystkim, którzy zapomnieli o Bogu, a nadzieja niegodziwego ginie.

    Jak na taki obrót sprawy, reakcja Ijoba jest bardzo wyważona:

    9:1I odparł Ijob, i rzekł: 9:2Zaiste, wiem ja, że tak jest — kiedyż by miał usprawiedliwić się człowiek wobec Boga! 9:3Gdyby On zechciał spór z nim toczyć, nie zdołałby Mu z tysiąca na jedno odpowiedzieć!

    W tym uznaniu Boskiej mocy i mądrości pojawia się jednak ślad buntu przemieszanego z rezygnacją. Ijob jest bowiem pewny swojej niewinności i nie może pogodzić się z uznaniem go za winnego. Dochodzi do przerażającego wniosku, że Bóg po prostu dopuszcza zagładę niewinnych:
    9:21Jam niewinny! — cóż mi po życiu mojem! gardzę istnieniem mojem! 9:22Wszystko mi jedno — przeto wypowiadam to: zgładza On zarówno pobożnego jak niegodziwego! 9:23Gdy bicz Jego nagle zabija, urąga jeszcze rozpaczy nieskazitelnych.

    Komentując wers 23 rozdziału dziewiątego, Rashi sugeruje[3] co prawda, iż Ijob, mówiąc o „Jego biczu”, ma na myśli język diabła. Ale trudno jest nie zauważyć, że to Ijob po prostu wypomina Bogu niesprawiedliwość, nie mogąc zrozumieć, w jaki sposób jego nieszczęście mogłoby obrócić się w jakikolwiek pożytek i dlaczego Bóg wspomaga niegodziwych i ich plany:
    10:3Cóż Ci za pożytek, że mnie ciemiężysz, że porzucasz dzieło rąk Twoich, a planom niegodziwych przyświecasz?
    Ijob doskonale rozumie, że natura Boga jest zupełnie inna niż ludzka, a jego transcendencja wymyka się myśleniu człowieka:
    10:4Izali masz oczy cielesne, albo czyż widzisz tak, jak ludzie widzą? 10:5Są li dni Twoje jako dni człowieka, albo lata Twoje jako lata ludzkie?

  • Księga Ijoba - komentarz



    Te atrybuty Boskiej istoty stają w sprzeczności z doświadczeniem Ijoba, bo przecież istota tak inna i doskonalsza od istoty ludzkiej wręcz nie może mieć pożytku z ludzkiego cierpienia:
    10:3Cóż Ci za pożytek, że mnie ciemiężysz, że porzucasz dzieło rąk Twoich, a planom niegodziwych przyświecasz? (…) 10:6Że poszukujesz winy mojej, a pytasz o grzech mój, 10:7Jakkolwiek wiesz, żem niewinny, i że niema nikogo, któryby z ręki Twej wybawił.

    Przytłaczająca moc cierpienia jest taka, że Ijob wolałby się w ogóle nie narodzić:
    10:18Czemużeś tedy wywiódł mnie z matczynego łona? Bodajbym skonał zanim oko mnie ujrzało! 10:19Obym był jakoby mnie nigdy nie było, oby mnie zaraz z żywota do grobu zaniesiono!

    Ból Ijoba jest potęgowany przez wzrastającą wrogość przyjaciół, którzy nie tylko są już całkowicie przekonani o jego winie, ale uważają, że wszystko, co mówi, trwając w pewności swojej niewinności, jest wynikiem sprytu i wewnętrznej nieprawdy:
    15:4 Zaiste, niweczysz bogobojność, a znosisz modlitwę należną Bogu. 15:5Bo wyćwiczyła wina usta twoje, choć wybrałeś sobie mowę chytrych.

    Przyjaciele Ijoba prezentują opinię, według której człowiek nie może być nigdy czystym i niewinnym, a zatem Bóg nie może mu ufać. Bóg przedstawiony jest jako ktoś niesłychanie nieufny – nie wierzący ani swoim świętym, ani niebiosom – jak zatem mógłby zaufać człowiekowi?
    15:14 Czemże człowiek, aby czystym być mógł, i aby sprawiedliwym był zrodzony z niewiasty? 15:15 Nawet świętym Swoim nie ufa, a nie są czyste niebiosa w oczach Jego. 15:16 Tem mniej wstrętny i zepsuty — człowiek, który bezprawie niby wodę pije.

    Pomimo nawet takich, jakże trudnych do odrzucenia argumentów, Ijob nie poddaje się, choć zdaje sobie sprawę, że przeciwko niemu staje teraz jego własna niemoc – jego słabość wobec cierpienia – i ta właśnie słabość zaczyna przeradzać się w samooskarżenie:
    16:8 Pochwyciłeś mnie, a to ma świadczyć przeciw mnie? Tak, występuje przeciw mnie własna niemoc moja, w oblicze moje oskarża mnie.

    Ostatkiem swoich ludzkich sił wzywa ziemię na świadka (Roz. 16, wer. 18):

    O ziemio, nie zakrywajże krwi mojej!
    Niechaj nie znajdzie spoczynku skarga moja!

  • Księga Ijoba - komentarz



    …i pomimo wszystko, pomimo wyszydzania ze strony przyjaciół, nadal nie traci nadziei na sprawiedliwość Boską:
    16:19Już i teraz świadek mój w niebiosach, a orędownik mój w wysokościach. 16:20 Naśmiewają się zemnie przyjaciele moi — ku Bogu spogląda łzawe oko moje.
    Zdaje sobie bowiem sprawę, że jego nieszczęście wpisuje się w najbardziej fundamentalny spór, jaki może wieść człowiek – spór ze swoim Stwórcą:
    16:21Aby rozstrzygnął spór człowieka z Bogiem, a między synem Adama a bliźnim swoim.
    Komentując ten wers, Rashi zwraca uwagę na równoważność obu sporów, jakie targają człowiekiem: tym ze swym Stwórcą, ale i tym z innymi ludźmi[4]. Zdaniem Rashiego, Ijob zaczyna zdawać sobie powoli sprawę z hipokryzji swoich przyjaciół. Widzimy to wyraźnie także i my:
    17:1Duch mój złamany, dni moje zagasły, groby czekają mnie. 17:2A tu stroją jeszcze drwiny zemnie, a na obelgi ich musi spoczywać ustawicznie oko moje!
    Jednak Rashi dostrzega to jeszcze mocniej we wzrastającej pewności Ijoba, dla którego postawa przyjaciół staje się niczym innym jak objawem hipokryzji. Jako komentarz to wersetu 17:9:

    17:9Jednak trzyma się sprawiedliwy drogi swojej, a nabiera wytrwałości kto czystych jest rąk.   Rashi pisze:
    Pomimo to sprawiedliwy nie zbacza ze swej drogi, a to znaczy, że każdy naprawdę sprawiedliwy człowiek staje przeciwko towarzystwu hipokrytów[5].
    Ijob, jak każdy niesłusznie oskarżany, próbuje skłonić swoich oszczerców do podania dowodu swojej winy:
    19:4A jeślim w istocie zbłądził, to wszak zostaje błąd mój tylko przy mnie ukrytym. 19:5Jeżeli się rzeczywiście wywyższyć chcecie nademnie tedy złóżcie mi dowód hańby mojej!
    Zdaje tym samym sobie sprawę, że nierozstrzygalność sporu z ludźmi wynika bezpośrednio z równie niesłusznego gniewu Bożego:
    19:6 Wiedźcie więc, że to Bóg mnie ugiął, a siecią Swą mnie oplątał. (…) 19:9Ze czci mojej mnie odarł, a strącił koronę z głowy mojej. 19:10Skruszył mnie dokoła, abym zginął, i wyrwał jako drzewo nadzieję moję. 19:11Rozpalił przeciw mnie gniew Swój, a policzył mnie między wrogów Swoich.
    Od Ijoba zaczynają się w końcu odwracać też najbliżsi – ci, którzy, wydawałoby się, powinni zawsze przy nim trwać:

  • Księga Ijoba - komentarz



    19:13 Braci moich odemnie oddalił, a przyjaciele moi stronią mnie. (…) 19:15Domownicy i służebnice moje poczytują mnie za obcego, cudzym się stałem w oczach ich. (…) 19:18Swawolni nawet malce gardzą mną; gdy powstać chcę urągają mi. 19:19Brzydzą się mną zaufani moi, a ci, których miłowałem zwrócili się przeciw mnie.

    Co gorsza, Ijob zdaje sobie sprawę, iż jego najbliższym nie będzie dane nigdy zrozumieć, dlaczego właściwie się od niego odwracają i jaką winę ponosi Ijob:

    19:28Gdybyście wszakże rzekli: czemże go prześladować mamy i że korzeń rzeczy znaleziony we mnie.

    Rashi, komentując ten wers, zaznacza, że najbliższym osobom człowieka cierpiącego nie będzie dany przywilej zrozumienia przyczyny cierpienia bliskiej osoby:

    Przywilej znalezienia źródła jego cierpień nigdy nie zagości w twoim umyśle[6].

    Ijob dotyka też jeszcze innego wymiaru losu człowieka – cierpień dzieci za winy rodziców. Dlaczego Bóg często nie karze winnych zbrodni, ale „odkłada na później” karę i dotyka nią dopiero ich dzieci:

    21:17Czyż to często „gaśnie pochodnia niegodziwych”, a przypada na nich ich zaguba? czyż często wydziela losy w gniewie swoim. (…)

    21:19„Bóg przechowuje dzieciom jego jego niedolę”. Niechajby mu samemu zapłacił, aby to uczuł!

    Rashi, w swoim komentarzu do tego wersu, najpierw zadaje pytanie, czy to jest sprawiedliwe, aby kara dla niegodziwego była „odkładana na później”, ale już w zdaniu: Niechajby mu samemu zapłacił, aby to uczuł! znajduje uznanie chwały Boskiej, jaka w tym wypadku polegać ma na ukaraniu niegodziwca![7]

    Opis dialogu pomiędzy Ijobem a przyjaciółmi rozciąga się na wiele rozdziałów i pomimo – wydawałoby się – przekonujących argumentów, w których próbują oni stawać niejako po stronie Stwórcy, a przeciwko Ijobowi – on pozostaje nieugięty w swojej niewinności, mając również pełną świadomość, że i Bóg jest przeciwko niemu:

    27:2Żyw Bóg, który mnie wyzuł z prawa mojego, i Wszechmocny, który goryczą przejął duszę moję. 27:3Że dopóki stanie tchu we mnie, a tchnienia Bożego w nozdrzach moich. 27:4Nie wyrzekną usta moje nieprawości, ani zmyśli język mój obłudy. 27:5Dalekiem to odemnie, abym wam słuszność przyznawał; póki nie skonam nie pozwolę sobie zabrać niewinności mojej.

    Nieugiętość Ijoba nie idzie jednak w parze z absolutną pewnością siebie, nie przeradza się w tupet. Mimo cierpienia zdolny jest on do refleksji nad naturą mądrości i poznania:

  • Księga Ijoba - komentarz



    28:12Ale mądrość — gdzież ją znaleść? a kędy siedlisko poznania? 28:13Nie zna śmiertelny ceny jej, ani znaleść jej na ziemi żyjących.

    Co więcej, zważywszy na poprzednie wypowiedzi Ijoba, niezwykle brzmi wers 28 w rozdziale 28:

    28:28I oświadczył człowiekowi: Oto bojaźń Boża jest prawdziwą mądrością, a wymijanie złego rozumem!

    Jego przekaz nagle staje się zaskakująco bliski temu, co głosili przyjaciele Ijoba wcześniej![8]

    W końcu spiralę dialogu pomiędzy Ijobem a przyjaciółmi – opisaną w Księdze w trzech cyklach – dialogu przeplatanego niezwykłą retoryką dotykającą najważniejszych dylematów człowieka w jego relacji do Boga, przerywa sam Bóg:

    38:1Tedy odpowiedział Wiekuisty Ijobowi z pośród orkanu, i rzekł: 38:2Któż to jest, co mroczy plan mój słowami bezmyślnemi? 38:3Przepasz jako mąż biodra twoje, a zapytam się ciebie, abyś zdał Mi sprawę!

    I mimo że z pozoru Bóg zwraca się przeciwko Ijobowi:

    38:4Gdzieżeś był, gdym utwierdzał ziemię? Powiedz, jeśliś posiadł mądrość! (…) 40:2Czyżby prawować się chciał jeszcze z Wszechmocnym bluźnierca? Strofujący Boga niechaj odpowie! (…)

    40:7Przepasz jako mąż biodra swoje, a zapytam się ciebie, abyś mi sprawę zdał! 40:8Czyż rzeczywiście chcesz prawo Moje w niwecz obrócić, obwinić Mnie, abyś się sam usprawiedliwił?

    …to to, co znajdujemy w rozdziałach od 38 do 41, jest absolutnie niezwykłe. Oto Bóg wygłasza jakby mowę obronną… swojej potęgi! Krok po kroku ukazuje Ijobowi obraz samego siebie, stwórcy wszechświata, dbającego o każdy szczegół stworzenia:
    38:28Izali ma deszcz ojca, albo któż to płodzi krople rosy? 29Z czyjego łona wychodzi mróz, a szron nieba któż go zrodził? 38:30Niby kamieniem nakrywają się wody, a powierzchnie fal tężeją. (…) 38:36Kto złożył w skrytościach mądrość, albo kto udzielił rozumowi bystrości? 38:37Kto obrachował chmury w mądrości Swojej, a łagwie nieba — któż je wypróżnia?
    Co więcej, Bóg z całą mocą podkreśla, że tak rozumiana potęga człowiekowi nie jest dana:
    38:31Potrafisz li związać więzy plejad, albo okowy Oryona rozerwać? 38:32Zdołasz li gwiazdy zodjaku wywieść w porze swojej, a prowadzić niedźwiedzicę wraz z młodymi jej? 33Znasz li porządek nieba, albo czy ustanawiasz panowanie jego na ziemi? (…) 39:1Znasz li porę kiedy kozice skalne rodzą? Czyżeś dozorował czas porodu u łań? 2Możesz li obliczyć miesiące, które spełnić muszą, a znasz li czas gdy miotają?

  • Księga Ijoba - komentarz



    Próbując zrozumieć ten fragment Księgi, nieuchronnie nachodzi nas myśl, że pomimo ukazywania w słowach słabości, małości i niedoskonałości człowieka wobec Boga – to tak naprawdę Bóg „tłumaczy się” w nim przed człowiekiem.

    Tłumaczy się ze swojej kreatywności, mocy i mądrości, Bóg – stwórca wszechświata, Pan i władca przyrody. Tak jakby wobec niezasłużonego przecież cierpienia człowieka sprawiedliwego przymioty te wcale nie były aż tak oczywiste.

    A nie są oczywiste albo, może powiedzmy, nie są wystarczające, bo oto w innym, głęboko moralnym sensie to właśnie Ijob ukazał nam odmienny rodzaj niezwykłej mocy: nie uznając swojej winy – wysoko wyniósł potęgę ducha ludzkiego…

    Pokazuje też Ijob moc ducha samoograniczającego się w pokorze, uznającego Boską potęgę i rozumiejącego swoją znikomość wobec wszechświata:

    40:4Zaprawdę, zbyt znikomy jestem — cóżbym Ci miał odpowiedzieć? Dłoń moję położę na usta swoje. 5Raz mówiłem, a nie odezwę się więcej, nawet dwukrotnie, ale już tego nie uczynię! (…) 42:2Uznaję, że możesz wszystko, i że nie niedościgły dla Ciebie żaden zamysł. 3Gdzież ten, któryby zamroczył postanowienie (mowami) bez rozsądku? Mówiłem też, alem nie rozumiał; zbyt dziwne to rzeczy dla mnie, których nie pojmuję.

    I dopiero teraz, przed objawiającym się Bogiem, zdobywa się na odwołanie swoich wcześniejszych, dumnych słów:

    42:4O racz wysłuchać, abym mówić mógł, zapytam się Ciebie, a Ty mnie oświeć. 5Ze słuchu uszu tylko słyszałem o Tobie; wszakże teraz ujrzało Cię oko moje. 6Przeto odwołuję i pokutuję w pyle i w prochu.

    Odwołanie swych słów przez Ijoba jest też tu znakiem głębokiego – i zajmującego bardzo dużo czasu – zrozumienia niemożliwości obciążania Boga za własne cierpienia. To zrozumienie przychodzi dopiero w spotkaniu, w relacji „Ja-Ty”. Dopóki „tylko słyszałem o Tobie”, nic nie było jasne. Ale od kiedy „ujrzało Cię oko moje”, od kiedy poznałem Cię „Twarzą w Twarz” – mogę Cię pytać, a Ty mnie oświecisz.

    Reakcja Boga jest tutaj równie zaskakująca, jak i wcześniejsza obrona Jego własnej potęgi. Oto Bóg obraca się przeciwko przyjaciołom Ijoba! W tym miejscu należy przypomnieć, że sposób, w jaki się oni wypowiadali, zwłaszcza wtedy, kiedy krytykowali upartość Ijoba, uosabiał popularną apologetykę dla tradycyjnie rozumianej Boskiej nauki i Boskiej potęgi. Wedle własnego rozumienia byli przecież obrońcami Boga! Według takiego podejścia Bóg karze złoczyńców, a nagradza czyniących dobrze. Tymczasem okazuje się, że tak nie jest – Bóg obraca się przeciwko tym, którzy głoszą taką, zbyt prostą, naukę.

  • Księga Ijoba - komentarz



    Podczas gdy to właśnie szczerość Ijoba, jego odwaga i głębokość rozumienia w spotkaniu z Bogiem okazują się w oczach Boga większą wartością:

    42:7A gdy rozprawił się Wiekuisty w słowach tych z Ijobem, rzekł Wiekuisty do Elifaza z Themanu: Wspłonął gniew Mój przeciw tobie i przeciw dwóm przyjaciołom twoim, żeście nie mówili tak szczerze o Mnie jak sługa Mój Ijob.

    Trudno interpretować taki obrót sprawy wyłącznie jako całkowite odrzucenie pouczających. Niemniej jednak znajdujemy tu jakiś rodzaj ostrzeżenia dla tych, którzy zbyt ochoczo i zbyt pewnie pouczają innych…

    Z całą pewnością dostrzegamy natomiast w końcowych rozdziałach Księgi zarówno zakwestionowanie tradycyjnej, prostej teodycei tych, którzy głoszą, iż Bóg nagradza dobrych, a karze złych, jak też i równie uproszczonego obwiniania Boga o cierpienie uczciwych i prawych…

    Księga Ijoba kończy się, można by niemal powiedzieć, „happy endem”:

    42:16I żył jeszcze Ijob potem sto czterdzieści lat i oglądał dzieci swoje, i dzieci dzieci swych, aż do czwartego pokolenia, 42:17I umarł Ijob stary i syt dni.

    Ale czy to prawie idylliczne zakończenie nie wydaje się nam dziwne?

    Tu powinienem wyznać, że po tym, co w świecie widzimy, po tragedii Shoah i wielu innych ludobójstw, oraz po wszystkim, co tak często człowieka w świecie spotyka, najczęściej z ręki drugiego człowieka – a przy, jak niektórzy by chcieli powiedzieć, „milczeniu” Boga – to zakończenie jakoś mi „nie pasuje”…

    Mam wrażenie, że pod powierzchnią tego niemal filmowego zakończenia kryje się coś, czego nie umiemy jeszcze dziś odsłonić…

    Intelektualne i emocjonalne doświadczenie, jakim jest lektura Księgi Hioba towarzyszyło i towarzyszyć będzie każdemu, kto przeżywa głęboko wiarę w Boga, szczególnie w naszej Judeo-Chrześcijańskiej kulturze. Już po napisaniu tego wstępu dane mi było zapoznać się z niezwykłą interpretacją tej księgi zawartą w dziele „Odpowiedź Hiobowi” wybitnego psychoanalityka Carla Gustawa Junga[9]. Głębia i odwaga interpretacji Junga powoduje, iż przemawia ona zarówno do głęboko wierzących jak i do niewierzących.

    Dla mnie osobiście jest wezwaniem do niezamykania rozważań nad tą księgą i kontynuacji działań z nią związanych… Ale to już pozostawię kolejnym jej wydaniom i przedsięwzięciom o jakich będę informował poprzez niniejszą stronę …

    Mirek Sopek